Samolotem, samolotem…

Pierwszą podróż zagraniczną mamy już za sobą, teraz przyszedł czas na pierwszy lot samolotem! Korzystając z majowej okazji, wybraliśmy się więc na Maltę.

Kierunek dość popularny wśród naszych znajomych i całkiem przez nich polecany. Teraz do grona zwolenników wypoczynku w dawnej kolonii angielskiej dołączamy i my. Ale od początku.

Praga była jedynie wstępem, Pola była jeszcze małym kluskiem, dystans nie był zbyt duży, a miasto jest nam dobrze znane. Tym razem wyzwanie było nieco większe.

Pakowanie się. Słyszeliśmy, i jak się później okazało całkiem słusznie, że z dostępnością niektórych produktów może być na miejscu ciężko. Z obiadkami i pieluchami chociażby. Toteż trzeba było zmieścić ich odpowiedni zapas w walizkach, pamiętając jeszcze o milionie innych tyci malutkich mega ważnych i przydatnych rzeczy. Matka Polki dowodziła po mistrzowsku.

Kolejnym sprawdzianem był lot. Potwierdziło się, że strach ma wielkie oczy i Polson pięknie się sprawiła, bo zaraz po oderwaniu się od ziemi, kimnęła na dobre 1,5 h. Dzięki temu, wypoczęta miała ochotę na zabawy i zaczepianie współpasażerów. Podobnie był w drodze powrotnej. Żadnego bólu uszu, a miękolenie w normie. Do tego spotkaliśmy wracającą z panieńskiego ciocię Marysię ze świecącymi bransoletkami, więc ogólnie git :)

Na miejscu nasz wyjazd naturalnie sam podzielił się na dwie części: zwiedzanie i plażing. Pierwsza obejmowała przechadzki po okolicy, w której mieszkaliśmy (Bugibba, Qawra), wyjazd do Valletty i wypad na Gozo. Druga, smakowanie bliższych i dalszych plaż przez małego ludka.

Choć zastanawialiśmy się nad wzięciem nosidła, to wózek w zupełności wystarczył i sprawdził się wyśmienicie. Wzniesień na Malcie jest całkiem sporo, a Valletta to miejscami San Francisco, ale daliśmy radę. Dużym minusem i wyzwaniem wręcz są meeeega wąskie chodniki lub ich całkowity brak. Na szczęście ludzie są mili i kulturalni, lubią dzieci, więc uprzejmie schodzili z drogi widząc nas na horyzoncie.

Bugibba i Qawra to okolica z mnóstwem pubów, restauracyjek, pastizzerii, straganów z owocami i innych takich. Oprócz tych czysto konsumpcyjnych miejsc, zaglądnąć można do Narodowego Aquarium i przejść się długaśną promenadą. Mimo tego, że jest to podobno turystyczna stolica Malty, to poza sezonem nie odczuwa się za bardzo wiążących się z tym uciążliwości, tłumów czy hałasu.

Niewątpliwym atutem tego miejsca jest to, że sprawdza się jako świetna baza wypadowa do innych części wyspy. Z dworca autobusowego można dojechać do niemal każdego miejsca w max. 30 minut.  Miejsce na wózki jest, panowie kierowcy mili, a dwugodzinny bilet (przesiadki, returny) za jedyne 1,5 euro :)

[Początkowo myśleliśmy o wynajmie samochodu, ale na miejscu okazało się, że nie byłby to zbyt dobry pomysł. Lewostronny ruch, szaleńcza jazda maltańczyków, wąskie uliczki, problem z miejscami do parkowania, oznakowania trasy... wolimy komunikację miejską!]

A wracając do zwiedzania… Valletta i Gozo godne polecenia. Piękne widoki, urokliwe uliczki, ciekawa architektura, cudna roślinność, przyjemne restauracyjki ze smacznym jedzeniem, otaczające morze, wyśmienita pogoda, mistrzostwo świata :)

Plażowanie wymagało od nas nieco energii, bo leżenie plackiem i sączenie drinków z palemką na razie nie przejdzie :) Wyobraźcie sobie – wieeeeelka piaskownica, a w niej mnóstwo skarbów… no to jazda! Poleczka eksplorowała, smakowała piasku i kamyczków, zakopywała się i pluskała się w wodzie. Na pewno wie już, że woda w morzu jest słona i co zgrzyta między ośmioma zębami, a co nie.

Spokojnie możemy polecić Wam plaże Golden Bay i Ghadira Bay (obie w położone w gminie Mellieħa). Znajdziecie tam czysty piasek, błękitną wodę, leżaki i knajpeczki. Niestety, jak na wszystkich publicznych plażach, nie ma tam pryszniców. Ale dzięki temu, mamy darmowy peeling solą morską :)

Jak widzicie, podróżowanie z dzieckiem nie jest takie straszne. A właściwe straszne nie jest wcale. Chodzi przede wszystkim o dobre nastawienie, samopoczucie, relaks i brak spinki. Wiadomo, brzuch musi być pełny, pielucha pusta, ryjek wypoczęty, a rodzice w zasięgu oczu, ale… wszystko to da się zrobić. W każdym miejscu na świecie!

mal1

mal2

mal3

mal4

mal5

mal6

mal7

mal8

mal9

mal10

mal11

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Protected by WP Anti Spam